Trzy zalety, trzy wady

Pisanie przychodziło mu na ogół z łatwością. Po prostu siadał do klawiatury i pisał. Raz nawet zdarzyło mu się napisać opowiadanie o… niczym. Ale nie zawsze temat przewodni kolejnego opowiadania szedł za nim jak cień. Bywało, że pomysł – podobnie jak cień – bywał nieuchwytny. Mimo wyraziście zaznaczonego wątku, mimo pozorów oczywistości, literacka osnowa plątała się czasem w jego wyobraźni długo, i męcząco.

Tak było i tym razem. W tle przewijało się wspomnienie słynnego filmu, w którym dwunastoosobowa ława przysięgłych musi wydać jednogłośny werdykt. Wydaje się to niemal nie do zrealizowania, biorąc pod uwagę nieuniknione, i na ogół znaczne, różnice charakterów oraz doświadczeń życiowych. A więc zaczął się zastanawiać: jakie cechy powinien mieć sędzia, w tym sędzia przysięgły? Sprawiedliwość? Roztropność? Umiarkowanie? Określając to jednym słowem – powinna cechować go mądrość.

Po głębszym zastanowieniu zauważył, że wspomniane cechy, w zależności od proporcji w jakich bywają łączone, mogą mieć zdecydowany wpływ na postawę posiadającego je sędziego przysięgłego. Przecież osoba roztropnie sprawiedliwa, a jednocześnie umiarkowanie roztropna, może wydać osąd zupełnie inny niż umiarkowanie sprawiedliwa i roztropnie umiarkowana… Nie mówiąc już o tym, iż nie byłoby wcale dziwne, gdyby jeden z przysięgłych był sprawiedliwie umiarkowany, a przy tym umiarkowanie roztropny! A przecież sprawiedliwie roztropny lecz umiarkowanie sprawiedliwy też się może zdarzyć…

Zatem – owe istotne i niezbędne cechy sędziego przysięgłego mogą się okazać wręcz jego wadami, uniemożliwiającymi wyciągnięcie właściwych wniosków! Tę konstatację uznał wreszcie za punkt wyjściowy.

Lis 30, 2012 by