PODRÓŻ DO WŁOCH

Wiosna za oknem, 69 wiosna mego żywota. W tym przedziwnym czasie ogólnego wzmożenia, gdy wszystko wzrasta, rozkwita jak oszalałe i krew pulsuje mocniej, moje myśli kieruję w stronę Włoch. Jeszcze nie wiem, czy w tym roku ujrzę je znowu, choć bardzo bym chciał. Mój sentyment do tego skrawka Europy najlepiej tłumaczą słowa Pawła Muratowa, wielkiego miłośnika i znawcy Włoch.

„Włochy nie są ani tragicznym czy sentymentalnym teatrem, ani księgą wspomnień, ani źródłem egzotycznych doznań, lecz ojczystym domem naszej duszy, żywą stronicą naszego życia, rytmem naszego serca bijącego mocniej na widok rzeczy zarówno wielkich, jak i małych; oto czym są Włochy, i pod tym względem nic się z nimi nie może równać. Ani ich krajobrazy, ani cuda ich sztuki nie oślepiają nas i nie ogłuszają. Nikogo nie przytłaczają… Ani przez chwilę nie odczuwamy ich obcości, ów świat, na który tu patrzymy, choć zdumiewający, nie jest ani cudzy ani w sobie zamknięty. Szczodre, wspaniałomyślne Włochy przygarniają nas, z wolna sączą nam w dusze swoją mądrość i piękno, stopniowo i niepostrzeżenie zmieniają pierwotną tkankę naszego istnienia, toteż nic o tym nie wiedząc, wzrastamy wraz z nią, dopóki nie poczujemy dotkliwego bólu rozłąki.

We Włoszech wszystko jest dla nas ważne i cenne. Ten sam rytm rządzi płaskorzeźbami Donatella i wieczornym ruchem florenckiej ulicy. Dzwony bijące na Ave Maria rozbrzmiewają zarówno w złotym malowidle starego mistrza sieneńskiego, jak wśród blasków słońca, które dziś zachodzi nad wieżami San Gimignano. Ta sama triumfalna nuta rozbrzmiewa w genialnych dziełach Palladia i w wyrobach pierwszego lepszego włoskiego rzemieślnika. Cała gama kolorów Tycjana ma ten sam winny smak, tę samą chłodną słodycz co żółte grona, z których tłoczą z lekka pienistą valpolicellę. We Włoszech nic nie jest liche, prócz tego, co narzucili tu cudzoziemcy…

Słowa: podróż do Włoch – są wiele mówiące, obejmują bowiem nasze doświadczenie, nasze życie we włoskim żywiole, wyzwolenie nowych sił duchowych, narodziny nowych zdolności, zwiększenie skali naszych pragnień. Dokonując się w czasie i w przestrzeni, owa podróż prowadzi także przez głębie naszej istoty i zakreśla na dnie naszej duszy swój oślepiający krąg.”

Muratow napisał te słowa ponad sto lat temu. Włochy od tego czasu bardzo się zmieniły, wszakże to co stanowi esencję włoskiego fenomenu, w zasadzie przetrwało (zmieniły się znacząco relacje męsko – damskie, pozycja kobiety w społeczeństwie).

Włodzimierz Szpak

Maj 1, 2019 by