O ciele słów kilka

Na początku lat 90-tych przeczytałem w gazecie artykuł Bożeny Kastory „Ani pokory dość ani zachwytu’, który otworzył mi szeroko oczy na c i a ł o   c z ł o w i e k a, na wzajemne relacje między ciałem i duchem. Tekst dziennikarki silnie wpłynął na mój światopogląd, miał wręcz znaczenie formatywne. Wykorzystując go, napisałem szkic scenariusza filmu dokumentalnego, którego nie udało mi się niestety zrealizować:

„Czasem myślę, że nie zasłużyliśmy na własne ciała. Na serce uderzające pracowicie 40 mln razy w ciągu jednego tylko roku, na sieć naczyń krwionośnych, którymi – gdyby je połączyć – można opasać kulę ziemską prawie trzy razy. Na nieprawdopodobne ilości czerwonych krwinek – a w każdej z nich jeszcze 300 mln cząstek hemoglobiny. Za jakie zasługi przyznano nam nerkę zdolną do oczyszczenia 2000 litrów krwi w ciągu jednej doby? A wątroba? Ta bierze udział w kilkuset reakcjach chemicznych, które współdecydują o składzie krwi i wpływają na pracę innych narządów. Z jakiego powodu dano nam tak wspaniałe włókna nerwowe, gdzie sygnały pędzą z szybkością 120 m na sekundę?… I ten, co wyrafinowaniem zaćmiewa wszystko – mózg, zaledwie 2% wagi ciała – z 25 miliardami komórek nerwowych? Plus wszystkie służby szybkiego reagowania – hormonalne, obronne i tyle innych. Ciało ludzkie jest fascynującym i zdumiewającym tworem, najbardziej złożoną ze znanych nam konstrukcji we wszechświecie.
Dla chrześcijan w obrazie ludzkim zawarty jest obraz boski. Syn Boży pojawił się na ziemi w ludzkiej powłoce cielesnej i jako człowiek umarł na krzyżu”.

Spotykam się czasem z lekceważącym lub wręcz pogardliwym stosunkiem do ciała (oraz tego wszystkiego, co z nim związane) ludzi głębokiej wiary. Najbliższy w czasie przykład: Elżbieta Grocholska – ciekawa kobieta, arystokratka, żona Krzysztofa Zanussiego. W wydanej dopiero co książce „Życie rodzinne Zanussich” tak mówi:

E.G. – Z: … Gniecie nas ciało, rozum i psychika… Poprzez nie odczuwamy cierpienie, zazdrość, nienawiść – to gniazdo os, które chce nas zniszczyć… W porównaniu z tym do czego dążymy, nasz los tutaj jest wieczną tragedią. Więc jak nie tęsknić do najszybszego osiągnięcia prawdziwego piękna, mądrości, miłości, które są już o krok ode mnie?
– Żeby tak mówić, trzeba mieć wielką wiarę.
E.G. – Z: Nie, raczej pogardę dla swojego cielska i całej fizyczności. Wczoraj byłam u dentysty. Wyobrażasz sobie w niebie chodzenie do dentysty?…

Wyrażona w taki sposób negacja życia na ziemi, jest mi całkowicie obca. N i e b o   to tylko jedna z opcji na to, co po śmierci. Może być przecież znacznie gorzej, nie można przewidzieć bożych wyroków.
A jeśli Boga nie ma? Ciało jest cudem, ciało jest darem, ciało daje życie… Chrońmy je. „Ciało umiera, uroda ciała żyje”(Wallace Stevens, poeta amerykański).

Sie 1, 2019 by