MOWA NIENAWIŚCI

[Felieton Włodzimierza Szpaka] Z tym naprawianiem człowieka i świata to trzeba bardzo uważać. Wszystkie próby obrony praw kobiet lub takich czy owakich mniejszości przynoszą zwykle więcej złego niż dobrego. W państwach demokratycznych nikt już nie jest prześladowany ze względu na płeć, kolor skóry, orientację seksualną, poglądy czy wyznawaną religię. Kobiety u nas i gdzie indziej mają się bardzo dobrze. Świat się feminizuje w przyspieszonym tempie – na dobre i na złe – nie zawsze z korzyścią dla drugiej strony, a nawet dla obu stron. Dobrze się mają także homoseksualiści, transseksualiści, Żydzi, muzułmanie, buddyści i inni.
Po wieloletniej tresurze w państwie komunistycznym, akcje typu „me too” czy „mowa nienawiści” budzą we mnie (i w wielu Polakach – jak mniemam) uzasadniony niepokój i opór. Ostatnio, po zabójstwie prezydenta Gdańska, mówi się u nas dużo o „mowie nienawiści”. Pojęcie jest nieostre; może być wykorzystywane politycznie i służyć kneblowaniu ust. W rewolucyjnym zapale może też dojść do okaleczeń różnego rodzaju dzieł literatury światowej, nawet tych wybitnych.
Przypomniałem sobie ostatnio „Opowiadania wybrane” Antoniego Czechowa. W fenomenalnej „Sali nr 6” tak autor charakteryzuje jednego z pensjonariuszy szpitala psychiatrycznego: „Sąsiadem Iwana Dmitrycza z lewej strony był… Żyd Mojsiejka, sąsiadem zaś z prawej – obrosły tłuszczem, prawie kulisty chłop z tępą, całkiem bezmyślną twarzą. To nieruchome, żarłoczne i niechlujne zwierzę od dawna już pozbawione jest zdolności myślenia i odczuwania. Bije od niego stale ostry, dławiący smród”.
Czy wypada tak mówić o człowieku chorym psychicznie, czy nie jest to deptanie jego godności?…
W „Innym świecie”, obowiązkowej lekturze szkolnej, Herling-Grudziński pisze wiele razy o Żydach, przedstawiając ich w niezbyt korzystnym świetle: „…Żydzi obsiadali opodal rabina wojskowego o rybich ślepiach i fałdach skóry zwisających z dawnego brzucha (…) garbaty pokurcz Lewkowicz (…) opasły wieprz Blumen z olbrzymim złotym zegarkiem na przegubie prawej ręki i niezliczoną ilością pierścieni na palcach obu rąk”. A także: „Po klęsce wrześniowej 1939 roku młodzież żydowska z dzielnicy północnej w Warszawie i z gett w małych miasteczkach polskich zajętych przez Niemców, ruszyła jak chmura wygnanego ptactwa nad Bug, zostawiwszy starszych na pastwę krematoriów i komór gazowych, a szukając dla siebie ocalenia i lepszego losu w «ojczyźnie proletariatu światowego»”. Czy słowa te nie godzą czasem w cześć i honor „narodu wybranego”? Co na to rabin Schudrich?…
Ortega y Gasset, jeden z największych filozofów XX wieku, w eseju „Trzy obrazy z winem”, tak opisuje dzieło Velazqueza pt. „Triumf Bachusa”: „…zebrał na swym obrazie miejskie szumowiny, włóczęgów i nierobów, brudnych, chytrych i leniwych… Pośrodku winnicy umieszcza otyłego parobasa o niezdrowej cerze… Ten jest Bachusem. Pozostałych grupuje wokół kamiennego dzbana i karze im pić aż do momentu, kiedy wybałuszają im się kretyńsko oczy, a policzki kurczą się w idiotycznym grymasie… Bachanalia przechodzą w pijaństwo. Bachus jest mistyfikacją… Bogów nie ma.”
Jak można prostych, spragnionych wina ludzi nazywać szumowinami, wytykać im kretyństwo w oczach i idiotyczne grymasy? Przecież to takie niehumanitarne, nieprawdaż?…
Postępowcy wszystkich krajów: ciach. Tu ciach, tam ciach!

Włodzimierz Szpak
——————–
Fragment tekstu odnoszący się do „Innego świata” G. Herlinga-Grudzińskiego opracowałem, wykorzystując m.in. felieton Joanny Tokarskiej-Bakir „Zupełnie inny świat” (Dwutygodnik).

Sty 29, 2019 by