KINO GATUNKOWE

[Nowy felieton Włodzimierza Szpaka]

Od samych swoich początków (przełom XIX i XX wieku) kino było sztuką plebejską, odwołującą się do gustów i mentalności przeciętnego egzemplarza homo sapiens, czyli tzw. prostego człowieka. Zaspokajało jego elementarne potrzeby, takie jak potrzeba śmiechu (prosty człowiek lubi się śmiać), strachu (prosty człowiek lubi się bać), łez (prosty człowiek lubi się wzruszać), krwi (prosty człowiek lubi przyglądać się przejawom agresji, destrukcji), sensacji (prosty człowiek lubi śledzić w napięciu sytuacje i wydarzenia niecodzienne, niezwykłe). I tak – w odpowiedzi na te potrzeby i oczekiwania – wykształciło się kino gatunkowe, które do dziś stanowi zdecydowaną większość światowej produkcji filmowej. Gusty masowego odbiorcy nie zmieniły się, dlatego schematy wypracowane w początkach kina wciąż obowiązują i mają się dobrze. Tak właśnie – schematy! Bo kino gatunkowe operuje schematami: w sposobie opowiadania (schematy narracyjne), w rysunku postaci (psychologiczne uproszczenia, człowiek sprowadzony do znaku, np. w westernie tzw. „czarny charakter” był ubrany na czarno i jechał na czarnym koniu), w kompozycji kadru filmowego, prowadzeniu kamery, montażu ujęć. Przeciętny widz nie lubi, jak te schematy są łamane, chce, żeby pokazywać mu wciąż to samo i tak samo, tylko za każdym razem w innym opakowaniu (inni ludzie, inne miejsca i środowiska). Powtarzalność jest najważniejszym znakiem rozpoznawczym kina gatunkowego.

Włodzimierz Szpak

Cze 27, 2020 by