Jennifer Lawrence

Jakiś czas temu zarejestrowałem się w serwisie społecznościowym PINTEREST przeznaczonym do kolekcjonowania i porządkowania zebranych materiałów wizualnych. Każdego dnia przesyłają mi coś nowego, czasem rzeczy naprawdę rewelacyjne.
Ostatnio wyłowiłem nieznane mi zdjęcie Jennifer Lawrence mojej ulubionej aktorki amerykańskiej (zdobywczyni Oscara w wieku 22 lat), opatrzone komentarzem złożonym z dwóch słów: „Fucking Awesome”. I chociaż nie przepadam za tego rodzaju słownictwem, czy raczej nadużywaniem go, tutaj akurat ktoś trafił w punkt: tak, to zdjęcie Jennifer Lawrence jest „Zajebiste”! Włosy, spojrzenie, rozchylone usta, długa szyja, odkryte ramiona, nieskazitelna skóra, przepiękna granatowa suknia w kontraście do świetlistego ciała… Kwintesencja kobiecości, kobieta par excellence, prawdziwa piękność, Laura Petrarki, Simonetta Vespucci Botticellego…

Patrzę na to zdjęcie i myślę o tych szalonych feministkach, które najchętniej wyeliminowałyby płeć, względnie sprowadziły ją jedynie do kulturowego konstruktu. Zdjęcie Jennifer Lawrence, obrazy Botticellego, wiersze Petrarki i Miłosza dowodzą niezbicie, iż płeć nie jest jedynie wytworem kultury, chociaż kultura może to i owo podkreślić, uwyraźnić albo zniszczyć, zabić, unicestwić… Kobietą się jest, tak jak mężczyzną (uczą o tym już w szkołach podstawowych na lekcjach biologii), dlatego wszelkie próby zmiany płci przynoszą tak nędzne efekty. Oczywiście, bywają kobiety bardziej lub mniej kobiece, ładne i brzydkie (łatwo to zrelatywizować), ale tak się jakoś składa, że jak pokazuję zdjęcie Jennifer żonie, synom, synowym, znajomym…wszyscy reagują podobnie. Ich oczy, usta, wyraz twarzy mówią to samo: ona jest zachwycająca, niesamowita. W tym miejscu warto przypomnieć Petrarkę i jego Laurę:

Kiedy odwracam się cały w tę stronę,
Gdzie jej promienne oblicze jaśnieje,
Gdy widzę w myśli jej światło natchnione,
Które we wnętrzu mrozi mnie i grzeje,
            O serce boje się, bo śmierć je toczy
            I bliski koniec życia mego czuję,
            jak ślepy, który stracił oczy,
            wiem, gdzie zajdę, a jednak wędruję.
Tak przed ciosami śmierci wciąż uciekam,
Lecz nie tak szybko, aby pożądanie
Ze mną nie biegło, wierny cień człowieka.
            Idę w milczeniu, bo mój głos rozpaczy
            wzruszyć do łez byłby w stanie,
            ja sam pragnę płakać. I sam płaczę.
                (Quand’io son tutto, vo’lto… Petrarca)

Włodzimierz Szpak


Jennifer Lawrence


Simonetta Vespucci

Sie 26, 2019 by