Efekt specjalny

Kończył się okres pięciuset dni, jaki rząd wyznaczył sobie na uporządkowanie spraw krajowych i umocnienie pozycji w stosunkach międzynarodowych. Jak się okazało, rządząca partia JS (‚Jedynie Słuszna’), wiodąca naród ku pełni szczęścia, osiągnęła zgodnie z przewidywaniami wszelkie możliwe sukcesy i było to tak nieprzyzwoicie nudne i banalne, że największa gazeta (nazwana przypadkiem także ‚Jedynie Słuszną’) po prostu nie miała o czym pisać. Dlatego dziennikarze potraktowali jak świeży powiew wiatru telewizyjnego newsa, mówiącego o pierwszej od roku gwałtownej dyskusji, jaka miała miejsce podczas obrad Parlamentu.

Znudzeni do granic możliwości parlamentarzyści, wypatrujący z nikłą nadzieją jakiegoś, choćby drobnego weta Prezydenta, wymyślili coś co mogło przyjemnie zakłócić panującą atmosferę absolutnej miłości i zgody. Tak naprawdę byli to posłowie, pożal się Boże opozycyjni, którzy wiedzeni resztkami instynktu samozachowawczego prześcigali się od jakiegoś czasu w wymyślaniu mniej lub bardziej wyimaginowanych problemów, mogących uratować resztki ich opozycyjnego honoru.

Pomysł był na pierwszy rzut oka niezbyt interesujący. Wszystko zaczęło się od zdania rzuconego przez zagranicznego turystę, który ni stąd ni zowąd, nieświadom niczego, oświadczył reporterowi radia, iż  zobaczył w Warszawie jeden z piękniejszych obiektów architektonicznych w tej części Europy, czyli… Pałac Kultury i Nauki. Nie wiedział, że zakłócił tym nieodpowiedzialnym oświadczeniem powszechnie obowiązujące uczucie obrzydzenia – pojawiające się u prawomyślnych obywateli na widok trzydziestopiętrowej kamiennej bryły, za przeproszeniem sterczącej w samym centrum stolicy kraju i kojarzącej się (niestety już tylko ludziom starszym ) z niejakim Józefem Wisarionowiczem Stalinem.

Temat ten, rzucony w sejmowych kuluarach przez opozycyjnego posła jakby od niechcenia, wywołał nie wiedzieć czemu żywe zainteresowanie posłów zarówno lewej jak i prawej strony a nawet centrum politycznej sceny. Wróciły wspomnienia ostrych niegdyś dyskusji, w których wysuwano nawet tak  radykalny pomysł, żeby Pałac zburzyć – co okazało się niemożliwe ze względu na zdecydowany sprzeciw generalnego konserwatora zabytków.

Gdy dyskusja przeniosła się na salę obrad i zaczęła ewoluować w niebezpiecznym kierunku – przywódca jednego z bardziej znaczących ugrupowań politycznych, słynący z uwielbienia dla nowych technologii, przedstawił interesującą propozycję rozwiązania problemu poprzez wykorzystanie efektów specjalnych, jakie oferuje holografia. Zwrócono się więc do naukowców aby zweryfikowali ten pomysł. Okazało się, iż współczesna technika umożliwia  wygenerowanie przestrzennego, trójwymiarowego hologramu wielkości Pałacu Kultury, który zlikwiduje istniejący architektoniczny dysonans.  Niestety, kolejną kłodę pod nogi rzucił rzecznik praw obywatelskich twierdząc, że będzie to przedsięwzięcie ‚plujące w twarz demokracji’. I gdy wydawało się, że z tej patowej sytuacji nie ma wyjścia, rozwiązanie podsunęło hasło z telewizyjnej reklamy: ‚wybór należy do ciebie’!

Przecież wystarczy zaprojektować system holograficzny w taki sposób, żeby Pałac Kultury znikał dopiero po założeniu specjalnych okularów…

Maj 1, 2012 by