Bramka zapachowa

Nowoczesne, demokratyczne i wyedukowane do granic możliwości społeczeństwo – którego po tak wielu latach od tzw. ‚przewrotki’ nie można było już niczym zaskoczyć – nie znajdowało w porannej prasie ani w newsach internetowych portali żadnych tematów, które mogłyby być kompletną niespodzianką; nie licząc oczywiście typowych dla wszelkich epok sensacji w rodzaju ‚krew, pot i łzy’… Trudno też było trafić na jakiś protest społeczny, środowiskowy lub chociaż list otwarty intelektualistów do władz (co podobno dawniej zdarzało się często).

Tym większym zaskoczeniem była niepozorna wiadomość o zainstalowaniu w warszawskim metrze bramki zapachowej, eliminującej tych niedoszłych pasażerów, u których specjalistyczne czujniki wykrywały oznaki wielodniowego niedomycia lub uporczywego używania ubrań wielokrotnego użytku, o cechach zapachowych uniemożliwiających używanie  ich w pojazdach komunikacji zbiorowej. Teoretycznie słuszna decyzja władz miasta, podjęta w trosce o dobre samopoczucie kulturalnych i dbających o  higienę osobistą pasażerów metra, wzbudziła w całym społeczeństwie mieszane uczucia. Temat stał się bardziej kontrowersyjny w momencie, w którym opozycyjna partia ogłosiła, iż jest to atak na wolność obywateli, którzy z różnych przecież powodów, również ważnych, mogli nie móc często się myć czy korzystać z pralek automatycznych. Głośne stało się powiedzenie posła Janusza P., który krytykując decyzję władz Warszawy oświadczył podczas obrad Sejmu: „śmierdzę, więc jestem!”

Prezydent, jak zwykle starający się znaleźć bardziej salomonowe wyjście, łączące przyjemne z pożytecznym, zaproponował aby pasażerowie przepuszczani przez bramkę zapachową wsiadali do wagonów oznakowanych rysunkowymi symbolami, przedstawiającymi sympatyczne zwierzątko zwane ‚szopem praczem’. Przy czym zaznaczył, że pozostali pasażerowie także powinni mieć szansę na podróż – w wagonach inaczej oznakowanych. Zwierzątko, symbolizujące wyeliminowanych przez bramkę pasażerów, postanowiono wybrać w telewizyjnym plebiscycie…

Komentarze

Maj 1, 2012 by